Prolog
Adam & Alma "Back to the Sea"Przymykam oczy, chłodny podmuch łaskocze moją twarz, porusza włosy, przejmuje mnie dreszczem. Nie jest nieprzyjemny, pozwala mi poczuć, że istnieję, że moje życie nie jest ułudą. Obejmuje mnie smutek, mrugam by pozbyć się niechcianych łez. Niech to, jestem taka żałosna, znowu użalam się nad sobą, a przecież obiecywałam sobie, że będę silna. Bez chusteczki się nie obędzie. Łzy dzięki długiej praktyce przestały już płynąć z oczu, a jak na złość zaczęły płynąć z nosa. Chodź to raczej nie łzy... na pewno nie. Łzy nie byłyby tak kłopotliwe. Ha ciekawe porównanie, nazywać smarki łzami, chyba lekcje polskiego wywarły na mnie większy wpływ niż myślałam.
Dziś tak słoneczny dzień, lubię patrzeć na plamy światła na podłodze, przyjmują czasami bardzo ciekawe kształty... Nie, kłamię. Tak naprawdę patrzenie na nie powoduje u mnie bezbrzeżny smutek. Siedzę tutaj cicha, zamknięta, a cały świat toczy się przede mną, za tym oknem, tam gdzie nie mam dostępu, gdzie wyjście przejmuje mnie strachem. I tylko to światło wpadające przez okno jest cieniem tego życia którego choćbym chciała nie mogę ujrzeć. Wydaje się takie jasne, a dla mnie jest szare, wypłowiałe, jakby ciemność mojego serca wyciągnęła wszystkie kolory. Wyciągnęła kolory? Więc dużo lepiej pasuje nazwa "czarna dziura", tak... to chyba idealne określenie dla mojego serca.
-PRZESTAŃ!- co ja robię?! Jestem głupia? I tak jestem już wystarczająco żałosna i poniżona. Nie dobijaj się jeszcze sama! Chcesz się jeszcze bardziej zapaść w siebie? Chcesz, by czarna dziura pochłonęła ciebie cała? Jak to żałośnie brzmi. Może to jednak nie jest odpowiednia nazwa, może to nie moje serce jest czarną dziurą, ale to ja wpuściłam ją do mojego serca i po tym jak się już w nim zadomowiła, pożera każde światło, które w nim jest? Pożera i nie wypuszcza. Więc mimo iż staram się ciągle je napełniać i tak nadal jest puste, bez emocji, wyżarte. Zimna skorupa wiecznie głodna miłości i nigdy nie nażarta. Bestia połykająca dobro i ciepło, która w końcu pożre wszystko co co ja otacza i zastanie sa...
Eh, zaprzestanie myślenia w ten sposób jest chyba dla mnie niemożliwe. Akurat dziś musiałam złapać takiego doła. Chodź to nie ma znaczenia czy to byłoby dziś, jutro czy za tydzień, żaden dzień nie jest dobry na takie ponure myśli. O, zapomniałam, została mi jeszcze pomarańcza z wczoraj, ma taki piękny kolor, co prawda wolę mandarynki, ale i tak spróbuję, może ona poprawi mi humor, chodź to trochę niesprawiedliwe oczekiwać od zwykłej pomarańczy, że naprawi cały twój świat, ale w końcu od czego trzeba zacząć.
-Idę po nóż- to już i tak jakiś krok, lepiej iść do przodu niż leżeć do góry d... tfu, stać w miejscu.
No cóż, nawet to światło nie wygląda już tak źle. Jak teraz zamykam oczy wydaje się nawet piękne, a w ustach czuję smak pomarańczy.
Zaraz... co jest ze mną nie tak... przecież ja jej jeszcze nawet nie obrałam... i jest mi niesamowicie lekko i ciepło na sercu. Ah, więc wszystko jest dobrze, to był tylko sen... koszmar. Szkoda tylko, że nie mam zielonego pojęcia, dlaczego słońce nad moją głową jest takie duże. I dlaczego do diabła jestem na zewnątrz. Aha, a tak z tych mniej ważnych rzeczy, to kurcze, ja nic nie pamiętam!